MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

19 czerwca 2019
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Otwarte Ogrody Sadyby

16 czerwca byłam gościem festiwalu “Otwarte Ogrody Sadyby”. Opowiadałam o mojej rodzinie, która mieszkała w bloku Sadyby oficerskiej od lat 30. aż do połowy lat 70. Opowieści towarzyszyły slajdy…

A oto fotorelacja jak było… Autorką zdjęć jest Aleksandra Karkowska.

12 czerwca 2019
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Imieniny Jana Kochanowskiego

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich po raz drugi bierze udział w Imieninach Jana Kochanowskiego organizowanych przez Bibliotekę Narodową w ogrodzie Krasińskich.

W tym roku Imieniny Jana Kochanowskiego odbędą się 29 czerwca 2019  g. 11.00-22.00, a na naszym stoisku (nr stoiska 36!!!) będzie można spotkać:

1 czerwca 2019
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Wspieram Korabiewice

Wiele miesięcy temu schronisko w Korabiewicach zwróciło się do mnie z prośbą o wsparcie schroniska piórem. Chodziło o napisanie opowiadania inspirowanego życiorysem kogoś z podopiecznych.

WZIĘŁAM UDZIAŁ W PROJEKCIE, PONIEWAŻ… naprawdę kocham zwierzęta i nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. Wielokrotnie brałam do siebie zwierzaki, których nikt nie chciał. Tak było w przypadku szczura Gieroja, którego oddał ksiądz z Tarchomina jako nietrafiony prezent gwiazdkowy. Tak było też w przypadku kota Szarlotka, który trafił do nas jako ośmioletni kot, bo jego poprzednia właścicielka wychodziła za mąż, a jej wybranek miał uczulenie na koty. Jestem autorką kryminału dla nastolatków „Dzika”, którego nastoletni bohaterowie trafiają na ślad międzynarodowej szajki przemycającej dzikie zwierzęta. Pisząc książkę, dowiedziałam się, że przemyt dzikich zwierząt jest trzecim co do wielkości, po broni i narkotykach. I o tym opowiadam na spotkaniach autorskich, zachęcając, by dzieci pragnące mieć zwierzę hodowały te, które są naprawdę udomowione. Naturalnym więc chyba jest, że zdecydowałam się swoim opowiadaniem wspomóc Korabiewice, gdzie trafiają zwierzęta m.in. z przemytu oraz takie, których nikt nie chce. 

Teksty na portalu są dla czytelników dostępne całkowicie bezpłatnie. Ale jeśli będą oni chcieli okazać wdzięczność pisarzowi/pisarce za Jego/Jej bezpłatną pracę, mogą przekazać darowiznę na rzecz Korabek.
Pod każdym tekstem znajduje się przycisk, który przekieruje na stronę płatności, gdzie można dokonać darowizny.

Bohaterką mojego opowiadania jest niedźwiedzica Balbina, a tekst nosi tytuł “Tajemnica glinianego kamienia”. Oto drobny fragment… Kto pamięta powieści Hugha Loftinga ten od razu załapie o co chodzi…

Jan III Stubbins wskazał dziennikarce skromne krzesełko w swoim naukowym gabinecie, a sam, umościwszy się wygodniej w fotelu za zabytkowym angielskim biurkiem, rozpoczął opowieść. – To miał być zwyczajny dzień, ale rano zadzwoniono do mnie ze schroniska w Korabiewicach, że tamtejsza niedźwiedzica himalajska, Balbina, nie wychodzi z gawry. Według zapewnień wolontariuszy schroniska Balbina miała prawie pół wieku. Była to dla mnie szokująca informacja, bo niedźwiedzie tego gatunku żyją przeważnie dwadzieścia pięć lat. Ale skoro ta była stara, gdy trafiła do schroniska, a tam przeżyła jeszcze piętnaście lat, nie miałem powodów, by nie wierzyć. – W tym momencie doktor Stubbins przerwał opowieść i zamyślił się. Omiótł wzrokiem ściany gabinetu. Wisiały na nich zdjęcia zwierząt, których los szczególnie splótł się z losami prowadzonej przez niego słynnej kliniki „Polinezja”. Nie była to zwykła klinika. Należała do najstarszych w Europie, miała bowiem tradycje sięgające jeszcze XIX wieku. Klinika „Polinezja” pierwotnie znajdowała się w Anglii, w małej wiosce Puddleby-on-the-Marsh. Jednak nie nazywała się wtedy „Polinezja”, a zwyczajnie: „Gabinet weterynaryjny”. Kliniką stała się, gdy dziadek pana Jana przeniósł ją do Polski, przyjeżdżając tu pod koniec lat 30. XX wieku wraz z nowo poślubioną żoną oraz starą papugą Żako o imieniu Polinezja. 

Więcej… http://korabkoweopowiesci.pl/korabkowe-opowiesci/669/

31 maja 2019
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Jeszcze jedna recenzja “Tropicieli”

Choć od premiery minęło ponad 10 lat, a od III wydania 3 lata, nadal ukazują się recenzje mojej powieści “Tropiciele”. Oto najnowsza.

W „Tropicielach” znajdziemy nie tylko naprawdę wciągającą historię przygodową, ale i przekonująco nakreślone portrety młodych bohaterów. Małgorzata Karolina Piekarska ukazuje w swej powieści, jak trudne dla nastolatka jest wyrwanie z dotychczasowego środowiska i nawiązywanie nowych znajomości, a także jak ważne w tym wieku są przyjaźnie i pierwsze miłości. Co istotne, choć bohaterowie książki to harcerze, to bynajmniej nie są oni rodem z minionej epoki, lecz tak jak ich rówieśnicy uwielbiają gry komputerowe i nie rozstają się z komórkami. Autorka umiejętnie wplotła też w fabułę całkiem sporo informacji o Saskiej Kępie oraz o powstaniu warszawskim, dzięki czemu być młodzi czytelnicy może – podobnie jak Kuba – bardziej zainteresują się przeszłością swego miasta i historią własnej rodziny.

Więcej: https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=27898

30 maja 2019
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Wnikliwa recenzja “Licencji na dorosłość”

Na portalu pisarze.pl pojawiła się recenzja “Licencji na dorosłość” pióra Andrzeja Waltera. To najbardziej wnikliwa recenzja mojej ostatniej książki. Autor napisał m. in.

To wyjątkowa lektura, która stawa nam tak wiele pytań, że aż nie mogą się one w sposób prosty i poukładany pomieścić w naszych głowach i scalić w jakąś rozpoznawalną całość. Ich rozproszenie nadaje naszym poszukiwaniom głębszy sens i wciąga nas w opowiedziane historie, w przedstawione sytuacje i scenki obyczajowo-życiowe stawiając nas niejednokrotnie wobec scen już jakby gdzieś widzianych, jakoś tam rozpoznanych, odkodowanych, ale trochę w innym wymiarze, z innej, nowej perspektywy, przy dodatkowych okolicznościach, sami zaczynamy zastanawiać się jak my byśmy się tu zachowali, jak postąpili i co wybrali…

Więcej: https://pisarze.pl/2019/05/28/andrzej-walter-licencja-na-samego-siebie/